Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuźnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuźnia. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2019

Pożar w Kuźni

Dokładnie 200 lat temu, w nocy z 27 na 28 listopada 1819 roku w Kuźni wybuchł pożar. Dziennik Urzędowy Województwa Sandomierskiego donosił: „…dnia Dwudziestego siódmego, na 28 Listopada, r. z. w Gminie Częstocice w Wsi Kuźnic z powodu nie ostrożnego palenia śzrodku Młynicy, Młyn i wielki piec przez wszczęty pożar wraz z różnemi zapasami w perzynę obrócony został, i do dwudziestu Tysięcy złpol. szkody zarządził…”. Zakład wielkopiecowy zaledwie przed kilku laty wybudowany i uruchomiony przez Jerzego Dobrzańskiego, pierwszy taki w dobrach ostrowieckich, poszedł z dymem… Katastrofa wymusiła na władzach podjęcie zdecydowanych kroków. Polecono „…wszystkim Wóytom Gmin, tudzież Burmistrzom Miast, aby w ścisłym zastosowaniu się do przepisów Policyinych używania łuczywa przy mieleniu zboża w Młynach, lub Tartakach i.t. p. Fabrykach, a tym mniey palenia ognia na śzrodku Młynic, zupełnie zabronili – w mieysce zaś tego końcem zabeszpiecenia potrzebnego światła, maią bydź zaprowadzone Latarnie blaszane bezpieczne, osadzone na łańcuchach, a w razie potrzeby ogrzania, ogień tylko w kominie na to umyślnie i bezpiecznie sporządzonym palony bydź może…”.


Zakład w Kuźni szybko został odbudowany. Już w 1823 r. w opisie dóbr Klucza Ostrowieckiego czytamy: „Wielki piec na topienie rudy w wsi Kuźnia (…), podług formy do tego przedmiotu potrzebnej z kamienia wymurowany, tarcicami pobity, z wejściem elewacyjnie do sypania w piec rudy i węgli do komina podniesionym, z boku tarcicami, z wierzchu gontami pobitym”. A przy nim magazyn, węglarnia, piec do prażenia rudy, fryszerki, tartak i budynki mieszkalne dla pracowników. Młyn – przyczyna pożaru, jak widać odbudowany nie został. Dopiero kilka lat później wzmiankowane są w Kuźni „Fundamenty murowane na młyn wodny założone lecz nie nakryte i nadrujnowane”.

środa, 31 października 2018

Chłopi

Ciężka była dola chłopa pańszczyźnianego. A jeśli jeszcze przyszło muś żyć w dobrach uprzemysłowionych, miał podwójnego pecha. Powszechnie bowiem praca w hutach, a zwłaszcza kopalniach traktowana była jako powinność pańszczyźniana. Tak więc kierowano chłopów do kopania rudy i zwożenia jej do hut, odwadniania kopalń, transportu drewna i węgla. Zapotrzebowanie na pracę uzupełniano najmem wolnym lub przymusowym, zwłaszcza tam gdzie pracy było dużo, a sama pańszczyzna nie wystarczała. Za najem płacono, choć marnie. Tyle, że najemnik przymusowy do roboty iść musiał, czy mu się to podoba czy nie i odrobić określoną ilość dni. W efekcie nie dość, że chłopi musieli odrobić co tydzień pańszczyznę pieszą i sprzężajną (własnym zaprzęgiem) na polach, to jeszcze jako najemnicy pracować w kopalniach. A były jeszcze daremszczyzny – różne drobne prace wykonywane na rzecz dworu. W dobrach rządowych najem przymusowy i daremszczyzny zostały zniesione w 1817 r., różnie to jednak bywało wobec oporu władz górniczych, które nie chciały pozbywać się najemnika przymusowego. Tak więc umęczeni włościanie z dóbr górniczych słali zażalenia do władz. Tak jak chłopi z Krzyżowej Woli w gminie starachowickiej, którzy w 1821 r. skarżyli się do Dyrekcji Górniczej, że nie są w stanie wyrobić się z obowiązkami, bo oprócz należnej powinności tygodniowej „jeszcze i tak wyganiani bywamy bydłem do różnej roboty skarbowej za najem”, czyli w tym przypadku do wożenia rudy i węgla.
Sytuacja w dobrach prywatnych była podobna, a nawet gorsza, bo tu najem przymusowy przetrwał dłużej. W dobrach ostrowieckich włościanie wszystkich wsi zwyczajowo zobowiązani byli do odrabiania pańszczyzny pieszej i sprzężajnej przez określoną liczbę dni w tygodniu oraz daremszczyzn na rzecz dworu. I tak na przykład w 1823 r. chłopi z Częstocic musieli „stróżę kolejno po dwóch dniem i nocą na folwarku Częstocic odbywać, owce myć i strzyc, rzepę, kapustę i inną jarzynę obierać, konopie moczyć, międlić i ile wypadnie oprząść, oraz (…) trzodę dworską pasać i obrządzać”. Żyć nie umierać.
W dobrach ostrowieckich od początku XIX w. działał wielki piec w Kuźni wraz z fryszerkami, były też kopalnie rudy, a w lasach wypalano węgiel. Wykorzystywano więc najem przymusowy. W wykazie powinności chłopów dóbr Klucza Ostrowieckiego z 1830 r. czytamy, że najem pańszczyzny do dworskiej roboty bez wyjątku robić powinni, to jest dzień ciągły w dwie pary bydła złp. 2, dzień chłopskiej ręcznej roboty groszy 20…”. Dalej czytamy, że najem „do żniwa, młocki, kośby i fabryk” wyniósł w skali roku 6000 złotych polskich. Chłopi, jako pracownicy niewykwalifikowani, kierowani byli zazwyczaj do robót pomocniczych, na przykład trzy razy w tygodniu wozili rudę z kopalń Jędrzejowicach do wielkiego pieca w Kuźni. Do kierowania wydobyciem i do pracy w samej hucie zatrudniano oczywiście fachowców. I tak w wykazie „włościan wsi zarobnej Kuźni ich zabudowań, powinności, danin, czynszów i daremszczyzn” figuruje tylko jeden chłop odrabiający pańszczyznę i płacący czynsz. Pozostali mieszkańcy osady to fachowcy – majstrowie wielkiego pieca i fryszerek, kowale młotowi, cieśle – zwolnieni z wszelkich powinności i opłat. W 1847 r. w sąsiednich dobrach bodzechowskich we wszystkich wsiach odrabiano pańszczyznę pieszą, a tylko w kilku sprzężajną. Najwięcej jej odrobili włościanie z Goździelina, co pewnie nie jest przypadkiem. Działały tu kopalnie zaopatrujące w rudę wielki piec w Bodzechowie.
Tak więc, gdy w marcu 1864 r. carski ukaz uwłaszczeniowy zniósł pańszczyznę, uradowani chłopi poczęli wznosić dziękczynne pomniki. Jeden z nich uchował się w Goździelinie, a na nim inskrypcja: Dzięki czyniąc /MATCE NAJŚWIĘTSZEJ/i NAJJAŚNIEJSZEMU/ALEXANDROWI II/Cesarzowi Wszech Rossyi/Królowi Polskiemu/Za usamowolnienie w 1864 r./Na dowód tej wdzięczności/Włościanie Gminy Bodzechów/Pomnik ten w r. 1865/wystawili.

Wizerunek oracza na pomniku w Goździelinie
Reforma uwłaszczeniowa nie zawsze przebiegała gładko. Koloniści górniczy z podostrowieckich wsi mieli problemy z uzyskaniem gruntów na własność. No bo skoro górnik, to już nie chłop i się nie należy. Więc górnicy z Jędrzejowic czy Mychowa musieli udowadniać, że wcześniej jako poddani świadczyli też zwyczajowe powinności włościańskie. W kolejnych latach chłopi wciąż obecni byli w przemyśle, już jako wolni robotnicy najemni. I wciąż najczęściej znajdowali zatrudnienie w kopalniach. W drugiej połowie XIX w. kopalniach Zakładów Ostrowieckich zatrudniano na stałe 250-300 osób, a w sezonie letnim dodatkowe kilkaset. Sezonowi rekrutowali się z okolicznych małorolnych chłopów. W tej liczbie były i kobiety, pracujące głównie w kopalniach odkrywkowych, takich jak „Stefania” koło Janika. Zarobki były nędzne, od ok. 30 do 70 kopiejek za dzień pracy, przy czym najniższą stawkę otrzymywały robotnice ciągnące taczki z urobkiem. Po sezonie wracano do swoich wsi, ale z biegiem czasu duża część chłopów oderwała się zupełnie od rolnictwa i na stałe związała się z przemysłem jako wykwalifikowani robotnicy.


Chłopi przy pracy w kopalni odkrywkowej "Stefania",
lata 80. XIX w.

poniedziałek, 17 września 2018

Ignacy Cywiński

Na cmentarzu parafialnym w Ostrowcu Św. przy ulicy Denkowskiej, w jego najstarszej południowo-zachodniej części znajduje się ciekawy pomnik nagrobny. Na pozór niczym specjalnym się nie wyróżnia, ot, jeden z wielu starych nagrobków, w dodatku uszkodzony. Ciekawe jest to, co umieszczone zostało przez kamieniarza ponad epitafium. Godło górnicze, czyli skrzyżowane młotki – żelazko i perlik. Czyżby górnik? Symbole związane z profesją rzadko pojawiają się na chrześcijańskich nagrobkach. Znacznie częściej podawano wprost w treści epitafium, czym trudnił się za życia pochowany: uczeń, wojskowy, aptekarz, burmistrz, pleban… A w tym konkretnym miejscu pochowany został niejaki Ignacy Cywiński. Na postumencie czytamy:
S.P
Ignacemu
CYWIŃSKIEMU
nie utulona w żalu
CÓRKA
Z drugiej strony postumentu daty:
Urodził się d. 20 Lipca
1816 r.
Umarł d. 25 Sierpnia
1867 r.

Okazuje się, że Ignacy Cywiński na początku lat 60. XIX w., a może i wcześniej był zawiadowcą (zarządcą) „fabryk żelaznych ostrowieckich”, czyli wielkich pieców Klimkiewiczowa i zakładu w Kuźni. Symbolika górnicza na jego nagrobku dziwić nie powinna. Dziś ten symbol jednoznacznie kojarzymy z górnictwem. Dawniej górnictwo i hutnictwo traktowano łącznie, jako jedną gałąź przemysłu, dlatego skrzyżowane młotki znajdujemy często i w hutniczym kontekście.
Mało wiemy o Ignacym Cywińskim. Gdy w nocy z 26 na 27 czerwca 1863 r. wybuchł w Ostrowcu katastrofalny pożar, na ratunek z sikawkami, wodą i ludźmi ruszył między innymi zawiadowca „fabryk żelaznych ostrowieckich” Ignacy Cywiński. Spłonęło 146 domów mieszkalnych, ale tylko 4 osoby straciły życie, z czego jedna rażona apopleksją na skutek silnego upojenia alkoholowego… Co jeszcze wiemy? Mieszkał w Klimkiewiczowie. Miał żonę. To zapewne Antonina ze Smolińskich Cywińska (1814-1857), której nagrobek na cmentarzu w Szewnie wystawił „…mąż z dwóchletniem dziecięciem pozostały…”. Czy dziecięciem owym była córka, która żegnała ojca 10 lat później? Przy grobie śp. Ignacego Cywińskiego pojawiają się czasem znicze. Czy to jakiś dobry człowiek bezinteresownie dba o jego pamięć i opiekuje się niszczejącym nagrobkiem, czy też są potomkowie naszego zawiadowcy, którzy wiedzą o nim coś więcej?


środa, 31 grudnia 2014

200 lat huty w Ostrowcu, cz. 3

Już po raz ostatni wracamy to wątku urodzinowego ostrowieckiej huty. Tak naprawdę nie wiadomo czy w ubiegłym roku hucie stuknęło 200, 199 czy 198 lat. Być może to w tym, kończącym się 2014 roku powinniśmy dmuchać świeczki na torcie z okazji okrągłej rocznicy, a może i w przyszłym. Ale sza…, lepiej nikomu nie dawać pretekstu, a nuż zechce coś zorganizować w klimacie ubiegłorocznym? To już i tak nieważne, „uroczystości” się odbyły, rok 1813 został oficjalnie namaszczony jako początek triumfalnego pochodu ostrowieckiej huty, który rozpoczął się w Kuźni… No właśnie, w Kuźni… Pojawia się tu kolejna niejasność, a raczej wątpliwość: czy w ogóle zakład w Kuźni można uznać za zaczątek ostrowieckiej huty? A może jednak był to rok 1837, kiedy inż. Antoni Klimkiewicz buduje na błoniach pod Ostrowcem nowoczesny zakład nazywany hutą Klimkiewiczów?


Po kolei. Na początku XIX w. Jerzy Dobrzański zbudował w Kuźni, nad odnogą Kamiennej zwaną Młynówką hutę żelaza z wielkim piecem i fryszerkami. Huta duża nie była, o niewielkiej zdolności produkcyjnej, a sam wielki piec był jeszcze w typie XVIII-wiecznym. Przez kilkadziesiąt lat huta przechodziła różne koleje losu (postoje, pożary, powodzie, etc.). W szczątkowej formie przetrwała do lat 70-tych XIX w. kiedy to zakład ostatecznie zamknięto. Tymczasem w latach 1837-1839 z inicjatywy hr. Henryka Łubieńskiego w sąsiedztwie Kuźni powstaje kolejna huta w dobrach ostrowieckich. Huta Klimkiewiczów, nowoczesna jak na owe czasy i zbudowana z rozmachem, poradziła sobie znacznie lepiej. Ta też miała momenty lepsze i gorsze. Zmieniali się właściciele, zmieniały się czasy i nazwa (Zakłady Ostrowieckie, Huta im. Marcelego Nowotki, Huta Ostrowiec), ale zakład przetrwał, wyrastając nawet okresami na krajowego potentata. W okresie PRL-owskiej prosperity (sic!) we wschodniej części Ostrowca wybudowano nowy Zakład Metalurgiczny, potocznie nazywany „Nowym Zakładem” w odróżnieniu od tzw. „Starego Zakładu”, który na nadrzecznych błoniach pracował nieprzerwanie od czasów inżyniera Klimkiewicza. Do czasu… bo nadeszły lata 90-te, czas restrukturyzacji i przekształceń, a przy okazji kompletnej dewastacji dzieła inż. Klimkiewicza. To temat na osobny tekst. Tzw. „Nowy Zakład” przetrwał. Dziś to Huta Celsa Ostrowiec – bezpośredni sukcesor idei XIX-wiecznych Ojców Założycieli. Tylko którego? Dobrzańskiego czy Klimkiewicza?


Już kilkadziesiąt lat temu (1965) Mieczysław Radwan zdecydowanie stanął po jednej stronie barykady pisząc: „Kuźnia była nieznaczącym fragmentem, podobnym jak pobliski Mychów, czy nawet Bodzechów. Zadecydowała nowa śmiała koncepcja budowy na nowym miejscu i - jak widzimy - z perspektywą rozwoju. Należy więc utrzymać 1837 r. jako datę założenia huty (…)”. Z jednej strony prawda. Sama huta w Kuźni prędzej czy później by upadła i gdyby nie nowa inwestycja realizowana przez Klimkiewicza historia ostrowieckiego hutnictwa pewnie nie wyszłaby poza wiek XIX. Nie było też tak, jak widzą to niektórzy, że budowa nowego zakładu była tylko rozbudową istniejącej już huty. Budując nową, nowoczesną hutę Klimkiewicz rzeczywiście musiał mieć wizję i „śmiałą koncepcję z perspektywą rozwoju”.
Ale z drugiej strony… Oba zakłady położone były w dobrach ostrowieckich i wspólnie dzieliły ich los. Położone były po sąsiedzku, dzieliła je tylko Kamienna. Współcześni obie huty traktowali łącznie. Dla przykładu Łabęcki w „Górnictwie w Polsce” (1841) podaje zdolność produkcyjną „…zakładów Ostrowieckich, to jest 3 wielkich pieców…”. A więc 1 pieca w Kuźni i 2 nowych w Klimkiewiczowie. Zakłady miały jednego właściciela (od 1840 r. był to Bank Polski), z reguły jedna osoba była też zawiadowcą „fabryk żelaznych ostrowieckich”. Huty wymieniały się pracownikami, choć ci najczęściej przechodzili z Kuźni do bardziej perspektywicznego Klimkiewiczowa. Kiedy na skutek pożaru uległ zniszczeniu wielki piec w Kuźni, dalej działała tam fryszerka Łukaszyn, która pracowała w oparciu o żelazo dostarczane z wielkich pieców Klimkiewiczowa. Nie był to może kombinat w sensie współczesnym, ale jednak Kuźnia przez kilkadziesiąt lat była częścią składową „fabryk żelaznych ostrowieckich”. Można powiedzieć, per analogiam, że huta Klimkiewiczów to taki „Nowy Zakład” – nowoczesny, zbudowany z rozmachem na „surowym korzeniu” i z „perspektywą rozwoju”. Kuźnia odegrała rolę „Starego Zakładu” i, niestety, podzieliła jego los. Ale Mieczysław Radwan piszący swoje słowa w 1965 r. nie mógł jeszcze o tym wiedzieć. 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Górniczy krzyż

W Ostrowcu przed kościołem Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Sandomierskiej stoi krzyż. Krzyż niezwykły, XIX-wieczny, wykonany z żelaza, ażurowy. W centralnej części znajduje się figura ukrzyżowanego Chrystusa, ale to co najciekawsze znajduje się poniżej, na podstawie. Żeliwna tablica z napisem: „BOŻE PRZEDWIECZNY POBŁOGOSŁAW PRACY GÓRNIKÓW OSTROWIECKICH 1881 r.”. Kapitalne świadectwo historii przemysłowej regionu, ale napis wydać się może osobliwy tylko z dzisiejszej perspektywy. Niegdyś wokół Ostrowca rozrzucone były liczne kopalnie rudy żelaza i słowa te oczywiście odnoszą się do górników wydobywających surowiec na potrzeby miejscowych hut. Lokalne górnictwo rud żelaza to zresztą kolejny temat – rzeka, który niebawem poruszymy. Relikty dawnych kopalń są właśnie w trakcie terenowej inwentaryzacji, dlatego wkrótce pojawi się wprowadzenie do tematu i pierwsze wyniki prac.


Ale wracając do krzyża. Pierwotnie stał w innym miejscu, przy obecnym rondzie Republiki Ostrowieckiej, czyli raptem kilkadziesiąt metrów od obecnego. Komuś przeszkadzał, bo pod koniec lat 50-tych (czyli już wiadomo komu…) został zdemontowany i przeniesiony w pobliże kościoła gdzie przeczekał jakieś ćwierć wieku. W 1984 roku został postawiony w obecnym miejscu; wcześniej krzyż został poddany renowacji, wykonano również dokumentację techniczną. I tu ciekawostka. Podczas remontu okazało się, że tablica z napisem górniczym była w fatalnym stanie i została zastąpiona wierną kopią, którą dziś oglądamy. Fajnie, pięknie, pochwalić, tylko gdzie jest oryginał lub jego fragmenty?
Ciekawostka kolejna. Krzyż został wykonany ze składek urzędników i władz ostrowieckiej huty w … fabryce J. Poznańskiego w Warszawie! Sygnatura wytwórni: FAB: J.POZNAŃSKI DŁU: 41 w WARSZ. znajduje się u dołu górniczej tablicy. Dlaczego w Warszawie a nie w miejscowej hucie, która była przecież fundatorem? Było wszystko co potrzeba, a o finezji miejscowych wyrobów i kunszcie robotników niech świadczy brama przed kościołem w Szewnie… Cwaniacy byli zawsze, może i w XIX w. znalazł się jakiś, który postanowił że da zarobić kumplowi ze stolicy? Choć i uczciwie trzeba wspomnieć, że na pocz. lat 80-tych huta była w poważnym „dołku” (w 1884 r. wstrzymano nawet pracę wielkich pieców). A może z jakiegoś powodu w Warszawie wykonano samą tablicę, natomiast krzyż powstał na miejscu? Nie dojdziemy…


Na tym nie koniec rewelacji. Jest relacja korespondenta Gazety Radomskiej z 1889 roku z wizyty w Ostrowcu (Klimkiewiczowie), w której znajdziemy również opis krzyża. Okazuje się, że obecna figura Chrystusa jest późniejsza. W XIX wieku w jej miejscu znajdował się z liści dębowych złoty wieniec, ale co najważniejsze była jeszcze jedna tablica z wierszowaną inskrypcją o treści:

Ojciec Matka trzech Synów
Za Twe Stwórco dary
Z pierwiastków kruszcu swego
Wznoszą Ci ofiary!
Krzyż Święty niech złe wrogi
Zmiejsca tego zwraca
Pod tym znakiem niech słynie
Czteroletnia praca

            Poza tym żadnej daty, jedynie litery I.S.L.R.R.D. Czyli? Dziennikarz wprost pisze, że tablica została wykonana w hucie w Kuźni, a litery to inicjały rodziny Dobrzańskich, właścicieli Kuźni, fundatorów tablicy. Zgadzałoby się: I – Jerzy, S – Salomea (żona) oraz synowie L – Łukasz, R – Roman, R – Roch i D – Dobrzańscy. Przypomnijmy: Jerzy Dobrzański około 1813 r. wybudował pierwszy w okolicy wielki piec w Kuźni, a dobra ostrowieckie były własnością rodziny do lat 30-tych XIX w. Wierszyk jest lakoniczny, ale przynosi garść informacji. Fundatorami żelaznej (z pierwiastków kruszcu swego...) tablicy była rodzina Dobrzańskich (Ojciec Matka trzech Synów...). Tablica została wykonana w hucie w Kuźni zapewne pod koniec drugiej dekady XIX w. (…niech słynie czteroletnia praca). Pierwotnie mogła być umieszczona na nieistniejącym dziś krzyżu (Krzyż Święty niech złe wrogi…), zapewne kamiennym, stojącym być może w samej Kuźni (może w Częstocicach?).
            Kilkadziesiąt lat później, w II poł. XIX w. tablica została umieszczona na żelaznym krzyżu w towarzystwie tablicy z napisem górniczym i tu ją widział dziennikarz Gazety Radomskiej. Jest to jedyna wzmianka na jej temat i dalszy ślad się urywa. Nie wiadomo kiedy zaginęła i co się z nią stało.
            Być może ktoś posiada jakieś archiwalne zdjęcia krzyża z ul. Sandomierskiej kiedy jeszcze stał na swoim pierwotnym miejscu? Może uda się na nich dostrzec jakiś szczegół?

czwartek, 6 marca 2014

200 lat huty w Ostrowcu, cz. 2

Jeszcze krótko o dacie założenia ostrowieckiej huty. To w zasadzie post scriptum do części 1, gdzie zastanawialiśmy się nad rocznicową datą 1813. Datą, przypomnijmy, budzącą spore wątpliwości, będącą raczej jedną z możliwych. Okazuje się, że jest jeszcze jeden szczegół, wcześniej przeze mnie przeoczony, a który zasługuje na uwagę. W sumie nic wielkiego i odkrywczego, ale warto się przyjrzeć.
Skąd data 1813? Jako pierwszy podał ją Hieronim Łabęcki w wydanej w roku 1841 monumentalnej pracy „Górnictwo w Polsce. Opis kopalnictwa i hutnictwa polskiego, pod względem technicznym, historyczno – statystycznym i prawnym”. Opisując huty w dobrach ostrowieckich, o Kuźni pisze następująco: „W Kuźni nad rzeką Kamienną, stoi dawny wielki piec zaopatrzony w 4 miechy skrzynkowe i fryszerka z 2 miechami skrzynkowemi założona w r. 1813 (…)”. W dawnym piśmiennictwie często trudno dociec „co autor miał na myśli”, w tym przypadku jednak sprawa wydaje się czytelna: „fryszerkazałożona”.  A więc nie cały zakład, nie wielki piec, a fryszerka została założona w roku 1813!


Początkowo przy wielkim piecu w Kuźni istniały 3 fryszerki, do czasów Łabęckiego przetrwała już tylko jedna, właśnie ta wzmiankowana. Jaka była jej rola? Fryszerka to miejsce gdzie w specjalnym piecu (ognisku fryszerskim) poddawano świeżeniu (odwęglaniu) surowe żelazo uzyskane w wielkim piecu. Fryszerka nie mogła więc istnieć bez swojego większego brata, bo pracowała wyłącznie w oparciu o jego produkcję. Jeśli więc fryszerkę w Kuźni wybudowano w 1813 r., wielki piec musiał powstać w tym samym czasie lub nieco wcześniej.
Co w takim razie daje nam informacja podana przez Łabęckiego? Ano, daje nam lata 1812-1813, a to oznacza… że jesteśmy w punkcie wyjścia. I znów mnożą się te same pytania: czy Dobrzański był w tym czasie w swoich dobrach, czy też wojował w blasku napoleońskich orłów?, jeśli był na miejscu, czy możliwa jest budowa huty w czasie wojny? Aha, jakby tego było mało, w tym czasie (1812-1813) dobra ostrowieckie nawiedziły trzy powodzie i klęska głodu… Co z opisem Kuźni z 1816 r., w którym mowa o „nowo wystawionych fabrykach żelaznych”? I na ile można zawierzyć informacjom Łabęckiego? Wydaje się wiarygodny jak nikt, pisał przecież swoje dzieło w czasie, kiedy zakład w Kuźni jeszcze istniał, a zapewne żyli też ludzie, którzy pamiętali jego początki. Niejasności jednak pozostają.

piątek, 10 stycznia 2014

200 lat huty w Ostrowcu, cz. 1

Miniony rok upłynął pod znakiem obchodów 200 urodzin ostrowieckiej huty. Miało być hucznie, uroczyście i naukowo, a władze miasta zachęcały mieszkańców do „refleksji nad przemysłowymi korzeniami tożsamości kulturowej Ostrowca Świętokrzyskiego”. Refleksji było co niemiara, zwłaszcza nad piwem i kaszanką z grilla na festynie w parku miejskim. Były też ordery i odznaczenia. Kto zasłużył – dostał order, kto był głodny – został nakarmiony, a kto chciał liznąć wiedzy… mógł przecież w domu coś poczytać! Ot, taka refleksja mieszkańca nad przebiegiem obchodów… Ale nieważne, nie o tym miało być.


Rzecz w rocznicowych datach: 1813-2013, przy których należy się odrobina wyjaśnień. Rok 1813 dający, jak chcą niektórzy, początek ostrowieckiej hucie to data TRADYCYJNA, więc niekoniecznie rzeczywista. W tym roku, jak podaje Hieronim Łabęcki w pracy „Górnictwo w Polsce” (1841) miał zostać założony wielki piec w osadzie Kuźnia (obecnie dzielnica Ostrowca). Fundatorem był Jerzy Dobrzański, ówczesny właściciel dóbr ostrowieckich. Uporządkujmy nieco fakty.
Jerzy Dobrzański został właścicielem dóbr ostrowieckich w roku 1808. Jak czytamy w dokumentach „…fabryki kuźnicze właściciel (…) zaraz po nabyciu dóbr (…) w r. 1808 zaczął erygować i wkrótce do najdoskonalszego doprowadził stanu”. „Zaraz po…”, „wkrótce” czyli kiedy? Pozwolenie „na założenie pieca żelaznego” uzyskał Dobrzański już 22 lutego 1809 roku, ale z jakiegoś powodu przez prawie trzy kolejne lata nie udało się zrealizować inwestycji. Wystąpił więc z kolejną prośbą o pozwolenie w 1811 roku. Na 19 grudnia tego roku datowane jest pismo skierowane do ministra skarbu z prośbą o zaopiniowanie wniosku Dobrzańskiego. Tak więc, pomiędzy 1808 a 1811 rokiem huta z całą pewnością jeszcze nie istniała.
Idźmy dalej i przypatrzmy się okresowi 1812-1814. Tu pojawiają się inne problemy, tym razem natury politycznej. Wojna. Według niektórych źródeł Jerzy Dobrzański był aktywnym uczestnikiem wydarzeń tego okresu. Brał udział w wojnie 1812 roku (Smoleńsk, Borodino), walczył też po Lipskiem (październik 1813), gdzie został ranny (stracił nogę) i dostał się do szwedzkiej niewoli. Przetrzymywany był ponoć na Gotlandii, skąd pod koniec 1814 r. wrócił do kraju. To mocny argument przeciwko przyjętej dacie założenia huty w Kuźni. Nie da się jednocześnie tracić nogi nad Elsterą w Królestwie Saksonii i budować huty nad Kamienną w Księstwie Warszawskim… Tyle tylko, że w napoleońskim życiorysie ostrowieckiego dziedzica obecne są znaki zapytania. Wiemy skądinąd, że we wrześniu 1812 r. Dobrzański przebywał we własnym dworze w Częstocicach. Nie mógł więc żadną miarą uczestniczyć w bitwach pod Smoleńskiem oraz Borodino (sierpień-wrzesień), a prawdopodobnie w ogóle nie wziął udziału w wyprawie na Moskwę. To z kolei stawia pod znakiem zapytania wiarygodność przekazu o jego uczestnictwie w wydarzeniach z lat 1813-1814. Może więc w tym okresie Dobrzański wcale nie bił się za Cesarza, a spokojnie (i na obu nogach) budował hutę w swoich włościach? Być może, ale czas był wybitnie niesprzyjający dla wszelkich inwestycji. Przemarsze wojsk, rekwizycje, kontrybucje, ewakuacja rządu, kraj w ruinie…
Najwcześniejszy opis zakładu w Kuźni pochodzi z roku 1816. Czytamy w nim, że w dobrach ostrowieckich znajdują się „…nowo wystawione wielkie fabryki żelazne” a ich budynki są „…zupełnie nowe, podług najlepszej architektury postawione”. I znów, co oznacza „nowe”? Sprzed roku, dwu, pięciu lat? Z treści dokumentu wynika, ze zakład jeszcze nie przynosi pełnego dochodu, a jego zdolność produkcyjna podawana jest szacunkowo. Oznacza to, że albo jeszcze nie pracuje, albo nie pracuje „pełną parą”, albo dopiero zaczął pracować, co uniemożliwia oszacowanie jego wartości i mocy przerobowej w skali roku.
Kiedy więc powstał pierwszy wielki piec w dobrach ostrowieckich? Konkretnej daty wskazać się nie da, tym bardziej, że zakład budowany był zapewne przez kilka lat. Pewne jest, że powstał pomiędzy 1812 a 1815 rokiem, a to oznacza, uwaga!, że możemy jeszcze świętować przez dwa kolejne lata!